Every day it gets a little easier… But you gotta do it every day — that’s the hard part. But it does get easier.

Fani serialowej popkultury na pewno kojarzą te słowa. To cytat z animowanego serialu BoJack Horseman, wypowiedziany przez epizodyczną postać Biegającego Pawiana (Jogging Baboon). Pojawiał się on na krótko w czasie drugiego sezonu, biegając samotnie pod górkę wzdłuż domu BoJacka.

Kluczową sceną postaci jest zamykające sezon drugi ujęcie biegnącego z ogromnym trudem BoJacka. Kiedy nasz koń-alkoholik pada na ziemię po ledwie krótkiej przebieżce, nagle staje nad nim Jogging Baboon i wypowiada swoje najważniejsze słowa.

Odpowiedź BoJacka jest krótka.

„Uh?”

„Yeah?”

„Okay.”

To „okay” jest najbardziej relaksującym i dającym nadzieję pojedynczym słowem, jakie kiedykolwiek słyszałem.

Słowa, które koniowi niepotrafiącemu biegać dały do myślenia i być może zmieniły jego perspektywę, dla mnie są najważniejszą lekcją wyniesioną paradoksalnie z animowanej komedii.

Nie wiem, czy istnieje lepsze zakończenie jakiegokolwiek serialu czy filmu niż to, kiedy BoJack zaczyna odkrywać siebie i ma przynajmniej minimalną chęć stania się lepszą osobą.

(Sezon 3 spoiler: nie wszystko poszło po jego myśli. Lekko mówiąc.)

Determinacja jest ważniejsza niż sukces czy porażka.

Kiedy chcesz osiągnąć jakiś cel, uczysz się będąc w drodze do niego.

Każda przeszkoda staje się nową drogą. Nowym mini-celem

Żeby dowiedzieć się, jak to jest być profesjonalistą w jakiejś dziedzinie, musisz zachowywać się jak profesjonalista. Żeby nauczyć się uprawiania sportu, wystarczy uprawiać ten sport.

To chęć startu jest najważniejszą czynnością, która robi największą różnicę. To nie myślenie, czy będę najlepszy, czy najgorszy, tylko posiadanie odwagi, by zacząć.

Ustalamy cele, robimy plany, ogarniamy całą otoczkę naszego działania… ale nie zaczynamy pracować. Dobrze ujął to Peter Drucker: „Najlepszy plan to tylko dobre chęci, chyba że przerodzi się w pracę.”

Dlaczego tak się dzieje?

Strach przed porażką.

Nasz świat ma coraz większą obsesję na punkcie porównywania i walidacji naszych osiągnięć. Odkąd mamy możliwość dzielenia się swoimi wynikami z innymi ludźmi na ogromną skalę, czujemy się przytłoczeni ogromem możliwości, ale też osiągnięciami innych.

Potrzeba bycia lepszym, większym, skuteczniejszym, bardziej rozpoznawalnym daleko poza jakąkolwiek rozsądną użyteczność.

Nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy, chcemy też tego, co mają inni. Chcemy mieć więcej niż wszyscy. Zaczynamy, wiedząc, co jest dla nas ważne, ale kiedy już to osiągniemy, tracimy z oczu nasze priorytety.

Podświadomie czujemy, że jeśli nie jesteś w stanie być w czymś pierwszy, drugi, najlepszy, w najlepszej dziesiątce, w czołówce, to może nie warto nawet zaczynać?

Dążenie do doskonałości nie jest tak ważne, jak pchanie samego siebie do przodu. Codzienny upór i budowanie nawyku. Nie trzeba być mistrzem w danej dziedzinie, żeby wiele się z tego nauczyć. To proces dążenia do dostarczenia jakiejś wartości jest najważniejszy.

To ludzie, którzy zaczynają i konsekwentnie trwają w swoim postanowieniu są jedynymi, którzy mogą skończyć i znowu zacząć od nowa.

Jest o wiele lepiej, gdy wystarczająca jest dobra praca. Im mniej jesteśmy przywiązani do wyników, tym lepiej. Spełnianie własnych standardów napawa nas dumą i szacunkiem do samego siebie. Kiedy wysiłek – a nie rezultaty, dobre lub złe – jest wystarczający.

Tylko Ty znasz wyścig, w którym bierzesz udział.

______________________________________________________________________________

Kuba Skrzypski

Zdjęcia: Jeremy Lapak ze zbiorów Unsplash.

3 thoughts on “It gets easier

  1. dobrze napisane fajnie że poruszasz taki temat bo wydaje mi się że ludzie często zapominają o tym że nie tylko to co robią I jakie są efekty są ważne

  2. Świetny wpis. Właśnie tego chce nauczyć swoich synów. Że nie liczy się końcowy efekt,albo może inaczej, że nie jest on najważniejszy. Ale ważniejsze jest to co osiągniemy po drodze próbując ten założony efekt osiągnąć. Brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.